Dzięki wspaniałemu wynalazkowi jakim są social media możemy mieć świat u swoich stóp. Po internetowej rewolucji, bariery takie jak czas i odległość przestały istnieć. Możemy komunikować się na bieżąco, informować naszych znajomych
o tym co robiliśmy, robimy lub co będziemy robić. Wrzucamy prywatne zdjęcia, żeby pochwalić się swoim wspaniałym życiem. Po to są portale społecznościowe. Jednak musimy uważać, żeby nie przekroczyć pewnej granicy. Pamiętajmy,
że zdjęcia i nasza aktywność w social mediach może dostać się w niepowołane ręce. Jeśli szukasz pracy, to wyobraź sobie,
że twoje zdjęcia w bieliźnie, które wrzuciłaś dwa dni temu, może zobaczyć Twój przyszły szef… Trochę niezręcznie prawda? Szczególnie jeśli starałaś się o posadę w renomowanej firmie na wysokie stanowisko. Przygotowaliśmy 5 najczęściej popełnianych błędów, które popełniacie na swoich profilach internetowych, a na które zwracają uwagę rekruterzy.

1. Szalone zdjęcia z piątkowej imprezy

 

Oczywiście nie ma nic złego we wstawianiu zdjęć z przyjaciółmi, kiedy wszyscy jesteście uśmiechnięci i zrelaksowani. Chodzi tutaj raczej o zdjęcia zrobione w stanie upojenia alkoholowego, gdy fryzura i ubranie już dawno zatraciły pierwotną formę, a Wasza poza i mina jest daleka od tej jakie robią gwiazdy na czerwonym dywanie. Każdy z nas się bawi i jest to normalne. Jednak bawimy się we własnym gronie i nie ma potrzeby, aby postronne osoby widziały nas w stanie niedomagającym. A w szczególności, nie ma potrzeby, aby nasz przyszły pracodawca widział nas w takim stanie. Niech takie smaczki z życia prywatnego zostaną w strefie życia prywatnego. Rekruter może zinterpretować takie zdjęcia i relacje z imprez jako dowód na to, że nie będziemy traktować pracy poważnie, a z powodu zamiłowania do zabawy, będziemy opuszczać dni w pracy oraz, że nadużywamy różnego rodzaju używek, a przecież nikt nie chce mieć w swojej firmie wiecznie skacowanego lub nieobecnego alkoholika.

Trzy kobiety robiące sobie zdjęcie podczas spotkania.

2. Internetowe kłótnie na forum publicznym i hejty

 

Tak… niestety jest to efekt uboczny Internetu. Wszyscy myślą, że mają prawo oceniać innych i wygłaszać swoje zdanie, nawet wtedy, gdy nikt ich o to nie prosił. Wystrzegaj się takich zachowań jak ognia piekielnego. Wdając się w internetowe dyskusje i kłótnie nic nie zmienisz, a tylko sobie zaszkodzisz. Nie ma sensu wywlekać prywatnych spraw lub poglądów
aby udowodnić … no właśnie, co i komu? Udowodnisz tylko, że nie potrafisz utrzymać emocji na wodzy i łatwo dajesz
się wyprowadzić z równowagi.  To nie są cechy pożądane u przyszłego pracownika. Często też takie wulgarne kłótnie
lub chamskie komentarze są uznawane za brak kultury,  ogłady społecznej a także za głębokie zakompleksienie. Żaden pracodawca nie podejmie się współpracy z osobą, która w każdej chwili może wybuchnąć, bo nie radzi sobie
w stresujących sytuacjach. Więc gdy zobaczysz zagorzałą, internetową kłótnię lub poczujesz silna potrzebę wyżalenia
się obcym ludziom na tematy rodzinne to zatrzymaj się na chwilę, policz do 10 i odpuść. Z czasem ta negatywna energia, którą wysyłasz, do Ciebie wróci, chociażby pod postacią tego, że rekruter zrezygnuje z Twojej kandydatury, właśnie przez Twoje zachowanie w social mediach.

Kobieta pisząca sms podczas pracy na komputerze.

3. Zdjęcia w bieliźnie

 

Jeśli chcesz pochwalić się jak efektownie wygląda Twoje ciało po regularnym uczęszczaniu na siłownię lub jogging, to jest lepszy sposób, niż wstawianie zdjęć w seksownej bieliźnie. Najlepiej w ogóle nie wstawiać roznegliżowanych fotografii na swoich profilach . Nie ma nic w tym złego, szczególnie jeśli ukazane ciało jest naprawdę apetyczne. Jeśli jednak nie starasz się o posadę trenera personalnego lub modelki, takie zdjęcia mogą zostać źle odebrane przez pracodawcę. W głównej mierze chodzi tutaj o autorytet. Wyobraź sobie poważną panią prezes, którą cała firma widziała w koronkowym biustonoszu, wijącą się na łóżku lub pana doktora, którego pacjenci przed wizytą, zobaczyli w samych, zalotnie opuszczonych, majtkach. Nie brzmi to poważnie, prawda? Są zawody, w których musisz roztaczać aurę autorytetu. Lepiej nie zepsuć sobie dobrej opinii dla jednej fotki wstawionej na profil. Owszem, ludzie będą pisać pochlebne komentarze… ale tylko o Twoim ciele, a przecież masz coś więcej do zaoferowania. Chyba nie chcesz, aby w pracy oceniali Cię po rozmiarze Twojego biustu lub po obwodzie bicepsa. Lepiej w kontaktach pracownik – szef pozostać na stopie profesjonalizmu i wzajemnego szacunku do swoich osiągnięć i wiedzy

Kobieta udająca całusy robi sobie zdjęcie.

4. Publikowanie postów w czasie pracy

 

Zwróć uwagę na to, że Twój przyszły pracodawca może z łatwością dojść do tego, że w poprzedniej pracy się obijałaś
i spędzałaś czas dryfując po Internecie. Lepiej przejrzyj swojego wall’a i pousuwaj posty, które wstawiłaś w godzinach pracy. Wiadomo, że każdy z nas, od czasu do czasu, ulegnie pokusie i zamiast wypełniania pasjonujących tabelek w exelu, rzuci okiem na wspaniały świat social mediów. Jednak pracodawcy mogą nie zrozumieć naszej silnej potrzeby codziennego przeglądania portali społecznościowych. Dla własnego bezpieczeństwa, lepiej powstrzymać się od tego typu praktyk
i dokładnie przejrzeć swój profil w celu zneutralizowania niepożądanych elementów i usunięciu wszystkich zdjęć i wpisów, które zrobiłeś podczas pracy w poprzedniej firmie. Skontrolowanie starszych postów tyczy się, nie tylko obijania
się w pracy, ale też musimy mieć na uwadze, że nasza przeszłość nie zawsze jest chwalebna. Pousuwaj zatem dawne posty z liceum w których opisujesz złamane serce. Wspomnienia tych wspaniałych i tych gorszych chwil pozostaw sobie. Pracodawca może nie docenić Twojego talentu do rubasznych rymowanek, który odkryłeś na studiach.

Kobieta pokazuje język do zdjęcia.

5. Brak social mediów

 

Jest to największy błąd! W obecnych czasach trudno wyobrazić sobie kogoś kto nie ma Faacebooka, Instagrama
lub Tweetera. Jeśli Twój przyszły pracodawca wpisze Twoje imię do wyszukiwarki i nic mu nie wyskoczy, to obleje
się zimnym potem ze strachu, bo to będzie oznaczało, że nie istniejesz… No może nie aż tak, ale jednak trzeba liczyć
się z mniej więcej taką reakcją. Rekruter chce mieć pewność, że zatrudni osobę, która będzie najlepsza, dlatego chce sprawdzić Cię pod każdym, możliwym kontem. Jeśli nie masz profilu, to raczej nie będzie mógł ocenić, czy to co powiedziałeś na rozmowie kwalifikacyjnej jest prawdą i czy na prawdę interesujesz się ogrodnictwem. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem social mediów, to może potraktuj założenie profilu jako część swojego życia zawodowego
i umieszczaj na nim tylko rzeczy, które będą ukazywały Cię w jak najlepszym świetle jako pracownika. Nie trzeba bać
się portali społecznościowych. Jeśli potrafimy z nich korzystać z głową, to posiadanie profilu będzie przynosiło same korzyści – zarówno zawodowe jak i prywatne. Może ta urocza księgowa z pokoju obok, odnajdzie w Tobie bratnią duszę, bo polubiłeś zdjęcie małego pieska. Chyba warto zaryzykować?

Grupa ludzi pokazuje sobie coś na telefonach.